Przestrzeń, w której rodzic może odetchnąć
Dlaczego tak często zapraszam do rozmowy najpierw rodzica, choć do gabinetu przychodzi dziecko?
Drogi Rodzicu,
być może trafiłeś tutaj, ponieważ martwisz się o swoje dziecko. To naturalne. Rodzice najczęściej szukają pomocy właśnie wtedy, gdy widzą, że ich dziecko zmaga się z czymś trudnym – z emocjami, relacjami, lękiem, zachowaniem czy zmianami, których nie potrafią zrozumieć.
I bardzo często już na początku naszych spotkań proponuję coś, co bywa zaskakujące.
Zapraszam do rozmowy przede wszystkim Ciebie. Nie dlatego, że chcę odsunąć dziecko na drugi plan. Wręcz przeciwnie. Dlatego, że przez lata swojej pracy zrozumiałam coś bardzo ważnego.
Dziecku najłatwiej jest wzrastać wtedy, gdy obok ma dorosłego, który sam czuje się bezpiecznie, spokojnie i nie jest pozostawiony ze swoimi wątpliwościami. Dlatego wierzę, że pomagając rodzicowi odnaleźć więcej spokoju, bardzo często pomagamy również dziecku.
Przez lata swojej pracy spotkałam wielu rodziców. I wiesz, co ich łączy? Bardzo rzadko przychodzą z przekonaniem, że wszystko robią dobrze. Znacznie częściej siadają naprzeciwko mnie z poczuciem winy.
"Może za mało rozmawiam z dzieckiem..."
"Może byłam zbyt wymagająca..."
"Może przegapiłem coś ważnego..."
Za każdym razem słyszę przede wszystkim jedno. To nie są rodzice, którym nie zależy. To są rodzice, którym zależy tak bardzo, że zaczynają wątpić w siebie. Dlatego w tym gabinecie nie szukamy idealnych rodziców. Bo tacy nie istnieją.
Szukamy spokoju. Nie dlatego, że życie z dzieckiem zawsze jest spokojne. Nie jest. Dzieci płaczą, złoszczą się, przeżywają porażki, boją się, buntują, testują granice. Tak rozwijają się, uczą świata i samych siebie.
Ale jest coś, co daje im ogromne poczucie bezpieczeństwa. Spokojny dorosły. Nie dorosły, który nigdy się nie denerwuje. Nie taki, który zawsze wie, co powiedzieć. Nie taki, który się nie myli.
Spokojny dorosły to ten, który nawet wtedy, gdy jest trudno, potrafi powiedzieć: "Nie wiem jeszcze, jak rozwiązać ten problem. Ale poszukajmy rozwiązania razem."
Z biegiem lat zrozumiałam coś bardzo ważnego. Żeby pomóc dzieciom, bardzo często najpierw trzeba pomóc ich rodzicom. To nie znaczy, że dziecko schodzi na drugi plan. Wręcz przeciwnie. To właśnie rodzic jest dla dziecka pierwszym i najważniejszym miejscem, do którego wraca po poczucie bezpieczeństwa.
Wierzę, że spokojny rodzic daje dziecku coś, czego nie da się kupić ani zastąpić. Daje mu poczucie, że świat – nawet jeśli czasem trudny – jest miejscem, z którym można sobie poradzić. Dlatego podczas naszych spotkań nie będziemy szukać winnych. Nie usłyszysz ode mnie listy błędów ani gotowych recept na każdą sytuację. Będziemy wspólnie próbować zrozumieć.
Co przeżywa Twoje dziecko.
Co przeżywasz Ty.
Czego oboje teraz potrzebujecie.
Czasem rozwiązanie pojawia się szybciej, niż się spodziewamy. Czasem potrzebuje więcej czasu. Ale wierzę, że każda dobra zmiana zaczyna się od tego, że ktoś czuje się naprawdę wysłuchany.
Dlatego chcę, aby Przestrzeń wsparcia i rozwoju była właśnie tym, czym sugeruje jej nazwa. Przestrzenią. Miejscem, w którym można na chwilę odłożyć ciężar bycia „wystarczająco dobrym”.
Miejscem, w którym można powiedzieć:
"Nie wiem."
"Nie mam już siły."
"Boję się."
"Potrzebuję pomocy."
Bez lęku przed oceną. Bez poczucia, że trzeba udowodnić, jakim jest się rodzicem.
Jeżeli po naszym spotkaniu wyjdziesz z odrobinę lżejszym sercem niż wtedy, gdy przekraczałeś próg gabinetu… Jeżeli wrócisz do domu z większym spokojem… Jeżeli dzięki temu Twoje dziecko poczuje się bezpieczniej… to będę miała poczucie, że wydarzyło się coś naprawdę ważnego.
Bo wierzę, że kiedy rodzice odnajdują spokój, mogą swoim spokojem zarazić swoje dzieci.
Z życzliwością,
Małgorzata Hądzlik
Psycholog